środa, 25 stycznia 2012

Zrozumieć po polsku

Wydawać by się mogło, że każdy dorosły człowiek, który skończył szkołę podstawową i przynajmniej średnią nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem własnego języka. Niestety niedawno obejrzany fragment programu typu "gadające głowy" na TVN24 udowodnił mi, że tak nie jest. Przykre było patrzeć jak dorośli ludzie, po studiach, politycy co gorsza, nie mogą zgrokować jednego prostego zdania w trybie przypuszczającym i wyciągnąć z tegoż zdania sensownych wniosków. Smutne to, bo przez takie właśnie duperele potem wychodzi im takie prawo, jakie wychodzi.

wtorek, 24 stycznia 2012

Podsłuchane na jamendo 11

Dzisiaj podczas surfu przez zasoby jamendowe wpadł mi w ucho taki sympatyczny albumik:


czwartek, 5 stycznia 2012

ŁOMATKO FEMINISTKI!!!!!1111oneone

Przeczytałem wczoraj notkę na blogu Rafała Kosika i dyskusję, która się pod nią rozpętała. Chciałem przez pewien czas napisać długaśną notkę, w której uświadamiałbym coponiektórym dyskutantom (oraz autorowi bloga) jak bardzo pierdzielą, ale mi się odechciało. Przebieg dyskusji pod notką wskazuje, że nie zakumają. A sprawa jest przecież banalna. Posłużę się słowami Latającego Potwora Spaghetti:
[...]I wbij to sobie do głowy: kobieta = człowiek, mężczyzna = człowiek. Jedno i to samo. Jedno nie jest lepsze od drugiego, no chyba że chodzi o wyczucie mody gdzyż, wybacz mi, ale dałem to kobietom i niektórym facetom, którzy wiedzą jaka jest różnica między kolorem morskim a fuksją.
 A całe pierdololo o "różnicach psychicznych i fizycznych" proponuję sobie wsadzić tam, gdzie jego miejsce. Albo spróbować to powiedzieć na przykład Ginie Carrano. Tylko radzę robić to, na wszelki wypadek, z dużej odległości.

Aha. Jeszcze jedno. Ja wiem, że to ciężkie do przełknięcia, ale czy któremukolwiek z antyfeministów wpadło do łebka takie przemyślenie, że kobiety nie pchają się do niektórych zawodów nie dlatego, że boją sobie pobrudzić rączki czy ciężko popracować (i wtedy haha! zwijamy transparenty z równouprawnieniem przechodząc koło kopalni) albo nie mają predyspozycji fizycznych, ale zwyczajnie dlatego, że taka lub inna robota (dajmy na to górnika dołowego) jest poniżej ich AMBICJI? Bo wiecie, kobieta (jak każdy człowiek) ma swoje ambicje. I cała sprawa rozbija się o to, żeby różne buce nie blokowały kobietom możliwości ich realizowania. Tylko tyle i aż tyle. A z "różnicami psychicznymi i fizycznymi" można sobie poradzić treningiem, o czym świadczą chociażby zawodniczki bijące rekordy w podnoszeniu ciężarów.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Asus Eee PC vs Ubuntu

A konkretnie jeden z tańszych modeli: Eee PC X101 N455 z 2GB RAM. Netbook fabrycznie posiada zainstalowany system MeeGo, czyli oparty na linuksie system dedykowany dla urządzeń mobilnych, z interfejsem dla netbooków. MeeGo sam z siebie ma i może jakieś plusy (że tak Misiem pojadę). Chociażby plus taki, że dosyć szybko wstaje i chodzi płynnie i bez problemów. Jednak jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, plusy zostały przesłonięte przez minusy.

Minusem jest chociażby sam interfejs, może lekki, może szybki, ale na dłuższą metę dość nieintuicyjny. Do tego menedżer okien, który wydaje się tworzyć nowy wirtualny pulpit dla każdego otwartego okna. Niby duperel, a denerwuje. Dołóżmy do tego dość ubogie standardowe repozytorium oprogramowania (brak sporej ilości programów, brak mozliwości zainstalowania innego desktopu, choćby standardowego Gnome'a) i nie do końca poprawnie działającą nakładkę na menedżera pakietów (co oznacza, że instalację trzeba przeprowadzać z konsoli - co dla niektórych może być koszmarem).

Innymi słowy, po dwóch bodaj dniach prób ogarnięcia MeeGo, zapadła decyzja o zmianie na coś bardziej ludzkiego. Wybór padł na Ubuntu.

Moje dotychczasowe starcia z systemem "dla istot ludzkich" były raczej niesympatyczne, więc raczej nastawiony byłem na szybką zmianę na którąś ze znanych mi i lubianych dystrybucji (Arch, lub obecny Sabayon). I tu zaskoczenie mnie spotkało. Ubuntu 11.10 z opartym na Gnome interfejsem Unity okazał się strzałem w dziesiątkę. Instalacja z USB przebiegła sprawnie i bezproblemowo (łącznie z partycjonowaniem dysku zajęła może z pół godziny, max. 45 minut). Sam system po instalacji zaczął pracę "out of the box", z dźwiękiem, flashem, obsługą sprzętu (kamera internetowa, touchpad, WiFi). Choć aplet informacji o systemie nie rozpoznał karty graficznej, nie zmienia to faktu, że wszystko wyświetla się poprawnie.

Najważniejsze jednak, ze mimo obaw o wydajność (ubuntu jest mocno rozbudowany, wręcz  w opinii niektórych zahaczający o bloatware), wszystko chodzi płynnie i bezproblemowo. Do tego jeśli dorzucimy bogate rezpozytorium oprogramowania (z dostępnością innych Desktopów, skypem i in.) i dobrze działający system instalacji (prosty bardzo wygodny, ale jak ktoś lubi apt-get to zawsze może), to mamy pełnię szczęścia.

"Wady" systemu z kolei jak na razie wiążą się ze "specyfiką pracy w naszym kraju" tzn. z obsługą protokołu GG (jeśli oczywiście ktoś to chce uznawać za wadę). Standardowy komunikator (Empathy) choć obsługuje Gadu, nie potrafił zaimportować listy kontaktów, natomiast Kadu nie współpracuje dobrze z interfejsem Unity, przez co po zminimalizowaniu komunikatora do obszaru powiadomień, nie można przywrócić głównego okna. Rozwiązania tego problemu zapewne istnieją, ale jeszcze nie zdążyłem poszukać. Ubuntu podnosi się też nieco wolniej niż MeeGo, ale mimo wszystko w akceptowalnych granicach.

Więcej "wpadek" na obecną chwilę jeszcze nie wykryłem, więc śmiało mogę napisać, że jestem zadowolony. Ubuntu w obecnej postaci wydaje się być naprawdę systemem dla ludzi. A co ważniejsze nie wydaje się być zbyt zasobożerny, dzięki czemu na przeciętnym netbooku powinien śmigać bez problemów.

środa, 17 sierpnia 2011

...żeby zniewolycz!



I pamiętajcie: stan gotowości ewakuacyjnej trwa od 1998!!!

wtorek, 19 lipca 2011

wpis testowy

Po dłuższej nieobecności trzeba spróbować powrotu do blogowania. Łatwe to nie będzie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.